Depresja na koniec lata
Koniec sierpnia to tradycyjny czas powrotów z urlopów - a więc koniec błogiego lenistwa i wypoczynku, a czas powrotu do wytężonej pracy. I to wystarczy, by pojawiła się pourlopowa depresja. Jak sobie z nią radzić?
Jeśli po powrocie z udanego wypoczynku odczuwasz zmęczenie i zniechęcenie na samą myśl o pójściu do pracy, zdenerwowanie oraz pojawiające się znienacka i bez żadnej przyczyny bóle mięśni - to możesz zupełnie poważnie podejrzewać się o pourlopową depresję. Nie chodzi tu o te pierwsze trudne dni, kiedy jeszcze myślami jesteśmy nad morzem czy w górach i trudno nam się skupić na obowiązkach, bo to jest akurat normalne - martwić się należy wtedy, gdy trwa to dłużej niż kilka dni, a zdenerwowanie i rozdrażnienie narastają.
Zdaniem psychiatrów jedną z przyczyn depresji jest to, że urlopy, jakie bierzemy, są po prostu za krótkie. Trzy - cztery dni nie wystarczą, by wypocząć, ale przecież bez nas zawali się firma, więc nie bierzemy więcej. Dodatkowo bardzo często przeznaczamy urlop na załatwienie jakichś spraw urzędowych, zrobienie remontu w mieszkaniu czy naprawy samochodu - a to wszystko nie ma nic wspólnego z wypoczynkiem. Urlop mija jak z bicza trzasł - a następny dopiero za rok. I jeszcze ta zbliżająca się jesień za oknem!
Jesień i zima są szczególnie trudnym okresem dla osób skłonnych do depresji. Dni są coraz krótsze, słońca w naszej szerokości geograficznej coraz mniej, co powoduje gorsze samopoczucie. Zmienia się też na gorsze nasza dieta, bo nie ma już letniej obfitości świeżych warzyw i owoców, a więc dostarczamy swojemu organizmowi mniej witamin i soli mineralnych. Śpimy dłużej, ale wciąż jesteśmy niewyspani i zmęczeni - naukowcy przypuszczają, że u osób cierpiących na tę chorobę następuje rozstrojenie się zegara biologicznego regulującego procesy życiowe człowieka z powodu mniejszej ilości światła i krótszego dnia.
Dlatego by nie ulec powakacyjnej depresji, koniecznie trzeba już po powrocie do miasta i pracy zadbać o to, by jak najwięcej czasu spędzać na świeżym powietrzu bez względu na pogodę. Chodźmy na spacery, ruszajmy się na świeżym powietrzu, zwłaszcza gdy na niebie pojawi się słońce, a do lamp i żyrandoli wkręćmy silniejsze żarówki. Każdy weekend przeznaczajmy na wypoczynek i robienie tego, co naprawdę lubimy - wtedy będziemy mieli poczucie, że lato i wakacje wcale się tak definitywnie nie skończyły. W pracy ustawmy sobie na biurku wakacyjne zdjęcie, które szczególnie miło nam się kojarzy, co też pozwoli łagodniej powrócić do pracy.
Powrót z urlopu należy sobie zaplanować tak, żeby wrócić do pracy w czwartek lub piątek - czyli tuż przed weekendem, który pozwoli nam powoli i łagodnie przejść z trybu odpoczynku w tryb pracy. Problemem bywa też świadomość, że do następnego lata i następnego urlopu jest jeszcze cały rok, dlatego warto już zacząć planować przyszłoroczny urlop, co bardzo poprawi nam humor. I koniecznie tym razem trzeba wziąć przynajmniej 10 dni urlopu na raz. To akurat tyle, żeby choć trochę odpocząć.
Do tej pory jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - bądź pierwsza/pierwszy!