poniedziałek, 1 września 2008
Ceny idą w górę!
„Gazeta Finansowa" podaje oficjalne dane rządowe dotyczące podwyżek cen energii elektrycznej, gazu, wody, wyrobów tytoniowych, żywności i LPG - a wszystko zacznie się już we wrześniu. A przecież ceny w Polsce i tak rosną najszybciej w Europie - w przeciwieństwie do zarobków...
Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem ekonomistów w Polsce po prostu brakuje skutecznych reakcji rządu, które mogłyby przyhamować wyciąganie na wyścigi pieniędzy z kieszeni polskiego konsumenta. I to właśnie dlatego bez przerwy mamy podwyżki: jedne oficjalnie podawane w komunikatach, inne wchodzące po cichu - po prostu kolejna partia towaru ma już ceny wyższe o kilka, a czasami kilkadziesiąt groszy.
Efektem tego są ceny na wiele towarów wyższe w Polsce niż w znacznie przecież bogatszych krajach Europy Zachodniej. Droższe mamy samochody, to jedne z najwyższych cen w Europie - choć to się akurat ostatnio powoli bo powoli, ale jednak zmienia. Tu zadziałali konsumenci, zwłaszcza ci z Polski Zachodniej: widząc, że te same auta w Niemczech są tańsze o kilkanaście procent, po prostu zaczęli tam robić zakupy. A jak się okazało, że ta sama zasada dotyczy innych towarów, także spożywczych, to ruch zakupowy na zachodzie zmienił kierunek - to już nie Niemcy przyjeżdżają na zakupy do Szczecina czy Świnoujścia, bo jest taniej. To Polacy coraz częściej po kosmetyki, makarony i odzież jeżdżą do Berlina, Schwedt czy Frankfurtu. Nic dziwnego: kosmetyki w niemieckich marketach są nawet kilkadziesiąt procent tańsze niż w Polsce, to samo dotyczy nawet najlepszych włoskich makaronów, wina, oliwy z oliwek, a także odzieży zwłaszcza w czasie tradycyjnych posezonowych przecen - bo i one są tam znacznie korzystniejsze niż u nas. Nawet artykuły budowlane są tam tańsze - za worek cementu zapłaci się w Niemczech dwa euro, czyli ok. 6,60 zł, w Polsce 12 - 13 zł.
W dodatku, kiedy na świecie spada cena baryłki ropy, to zazwyczaj w ślad za nią idzie spadek cen benzyny - wszędzie, tylko nie u nas. Mamy droższą benzynę niż w wielu krajach Unii, droższe są też usługi bankowe, a prawdę mówiąc - jedne z najdroższych w Europie. Udzielając kredytów hipotecznych banki w Polsce pobierają marże dwa razy wyższe od stawek obowiązujących w Europie Zachodniej.
Tymczasem według GUS-u zarobki połowy Polaków to poziom 2200 złotych, czyli tyle, ile wynosi zasiłek dla bezrobotnych w Niemczech - 700 euro. Średnie zarobki w starej Unii to ok. 1500 - 2500 euro. Jest różnica - zwłaszcza jeśli do tych polskich pensji trzeba jeszcze doliczyć podwyżki cen...