To nie jest śmieszne
Czy ktoś z Was zna mój adres???? Niech się ktoś przyzna, bo ja oszaleję. Przez ostatni tydzień czułam się rewelacyjnie. Codziennie nawiązywałam bliską więź z butelkami wina. Stały się dla mnie przyjaciółkami- rozmawiałam z nimi do samego dna. Było bardzo, bardzo wesoło. Dawno się tak nie hihrałam, wszystko mnie śmieszyło, nawet wiadomości w dzienniku. Więc dlaczego to musiało się skończyć???????? Wczoraj rano dzwonek do drzwi. Zawsze mi wmawiano, że po takiej ilości alkoholu widzi się ponoć białe myszki a co ja zobaczyłam???? Małego szczeniaka z dużą kartką- NIE BĘDZIESZ JUŻ SAMA. Naprawdę myślałam, że mam zwidy alkoholowe, ale to coś - na czterech łapach, bez pytania, weszło do mojego domu i od razu zrobiło siku na środku dywanu. W głowie mi piszczało, ten mały też piszczał. Myślałam, że zwariuję. Szczypałam się w rękę przez kilka minut w nadziei, że się obudzę z tego dziwnego snu, a tu nic - pies jak był, tak dalej stał, tylko
w jeszcze większej kałuży (ile moczu taki mały brzuszek może naprodukować????).
I ta kartka. Litery wycięte i nalepione z gazety, jak w jakimś tanim serialu kryminalnym. Teraz to chyba powinnam oddać ten list na badanie śliny i DNA. Bo nigdy nie wiadomo, czy kto sobie żarty stroi, czy się Kryminalnych naoglądał. Lepiej, żeby ten żartowniś ujawnił się, bo to wcale nie jest śmieszne!!! Przecież sama o siebie nie umiem zadbać a co dopiero o kogoś. Jak ja sobie poradzę z tą chodzącą piszczałką, która wszędzie sika??? To naprawdę nie jest śmieszne!!!!
Do tej pory jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - bądź pierwsza/pierwszy!