Zostałam mamą!
Po zastanowieniu co dalej z „sikającą niespodzianką”, pojechałam do schroniska i dałam ogłoszenie, iż oddam Małego w dobre ręce. Ponieważ czułam się za niego w jakiś sposób odpowiedzialna – postanowiłam sama wybrać mu nową rodzinę - no wiecie, aby to byli porządni ludzie, którzy otoczą go miłością. Nie spodziewałam się, że będzie taki odzew. Już pierwszego dnia przyszło chyba ze 20 osób. Jednak dziwnym trafem nikt nie wzbudził mojego zaufania. Tu małe dziecko, a więc pewnie Małego będzie targać za uszy, tu Wietnamczyk (więc nie wiadomo czy go nie zje brrrrr), tu duży mężczyzna (będzie go za ostro wychowywał). Ja tylko mówiłam „nie” i „nie”.
I dzielnie czekałam nie wiem na kogo, na cud chyba. W między czasie wzięłam Małego do weterynarza, aby go zbadał, popukał i sprawdził, czy wszystko z nim w porządku. Otrzymałam potwierdzenie, że to chłopczyk (kolejny mężczyzna w moim życiu ;-) a w dodatku, jak urośnie to będzie duuuży - owczarek niemiecki (ile taki szczeniak może kosztować???). Zrobiłam mu wszelkie szczepienia, jakie ponoć trzeba (nie sądziłam, że takie to wszystko drogie - szkoda, że osoba, która mi go porzuciła, nie zostawiła koperty z alimentami). Mały był bardzo dzielny - pokłuty od zastrzyków patrząc na mnie merdał z radości ogonkiem. A jak grzeje, jak się wtula - normalnie kaloryfer na 5. Upadłam na głowę chyba w dzieciństwie (właśnie! muszę zadzwonić do rodziców, aby to potwierdzili), ale wczoraj doszłam do wniosku, że kto się nim lepiej zaopiekuje niż…. JA?
I…. zadzwoniłam dziś do schroniska mówiąc pospiesznie: ogłoszenie nieaktualne !!!. Ale mi to radości sprawiło!!! Tak więc zostałam w dziwny sposób (bo nawet nie poczułam poczęcia) mamą. Czekam na gratulacje hihihiihi.
Do tej pory jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - bądź pierwsza/pierwszy!