poniedziałek, 2 lutego 2009
A może jednak dyrektor ze mnie będzie?
Kochani - dziękuję za propozycje imienia dla Sikacza. Przyzwyczaiłam się do tymczasowego imienia „Mały”, ale faktycznie to może wskazywać - nie na imię - a na defekt urody. A z tego co widzę – jest szczodrze obdarzony przez naturę ;-). Więc po przeanalizowaniu „za” i „przeciw” wybrałam propozycję mojej imienniczki Ewy i oficjalnie nadałam Sikaczowi imię „Happy”. Dzięki Waszym radom założyłam również konto na Allegro. AIe tam cudowności dla zwierzaków! Kupiłam już smycz, jedzonko dla szczeniaczków i witaminki. Już nie mogę się doczekać przesyłki. Nie wiedziałam, że aukcje tak mogą cieszyć ;-) i wciągać – teraz mogę siedzieć przed kompem 12 godzin hi hi w poszukiwaniu „pilnie potrzebnych rzeczy”. Aha - w piątek byłam na rozmowie o pracę, a właściwie na teście. Było to dość dziwne, bo zamiast weryfikować moją wiedzę i znajomość języków z zakresu stanowiska „asystentki”, o które się starałam, test weryfikował moją wiedzę z zakresu sytuacji gospodarczo – polityczno - ekonomicznej kraju i zagranicy. Wiem, wiem - każdy powinien mniej więcej wiedzieć, co się dzieje na świecie, ale jak to do niczego nie jest mu potrzebne, to może bardziej „mniej” niż „więcej”?. Po co mi znajomość nazwisk polityków do analiz kosztów firmy? Czytając pytania, w pewnym momencie pomyślałam, że pomyliłam pokoje rekrutacji - ja chcę być tylko asystentką, a nie dyrektorem banku!!! No, ale człowiek całe życie się uczy - jak powtarza, co najmniej raz w tygodniu, moja babcia przez telefon. Co tam – ważne, że czeka na mnie ktoś - mięciutki jak kaczuszka - w mieszkanku. Naprawdę dzięki Sikaczowi wiem, że wszystko będzie dobrze.
Do tej pory jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - bądź pierwsza/pierwszy!